Wczoraj w nocy dotarlismy z Goa do Delhi - i w tym wlasnie miejscu konczy sie moja przygoda indyjska... O 4 rano dnia nastepnego lecimy spowrotem do Polski:( Na poczatku wyjazdu nigdy bymm nie pomyslal, ze bede wyjezdzal z zalem, a tu jednak niespodzianka. Indie sa... no wlasnie dosc trudno je racjonalnie opisac. To zdecydowanie kraj kontrastow, wywolujacy skrajnie rozne doznania sensorycznei nie tylko. Mysle ze dopiero za jakis czas bede w stanie podsumowac cala wyprawe. Jednego jestem pewien - na pewno nie zaluje! Mimo momentami zszarganych nerwow, meczarni w nieludzkim upale i smrodzie, ciaglego uzerania z rikszarzami i innych ciekawych akcji, jest to kraj do ktorego kiedys pewnie jeszcze wroce. Mozliwe ze na dluzej, bo Indie sa takie, ze im dluzej sie z nimi obcuje, tym trudniej sie od nich odciac i wyjechac.
Na ten moment skoncze to filozoficzne wywody, jesli znajde chwilke, to moze jeszcze cos tu napisze po powrocie, Tymczasem chcialem podziekowac wszystkim za komentarze. Mam tez nadzieje, ze fajnie wam sie moje wypociny czytalo i pd razu tez przepraszam za wszystkie literowki i bledy, ktore zazwyczaj ( ale pewnie nie zawsze:p) wynikaly z pospiechu i ograniczen w kafejkach internetowych...
Do zobaczenia w Polsce - Namaste!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz