28 czerwca 2011

Yogyakarta/Borobudur/Brambanan




W sexy sarongu;)
Papa-papa-paparazzi



Kupiona - teraz ja tresujemy jak ta z Hangover 2:D


Gekony na targu prtakow - mam nadzieje ze nie na obiad...


Wczoraj po 2 dniowej wyprawie do Yogyi udalo nam sie zwlec z loznak dopiero o godzinie 10, po sniadaniu w hostelu(b.dobre) ruszalismy na zwiedzanie miasta. Wiele nam sie jednak nie udalo zobaczyc z pary powodow: wiekszosc muzeow i atrakcji jest tu zamykana o godzinie 14, po drugie jak tanie frajerki dalismy sie nabrac kolesiowi, ktory nam wmowil, ze dzisiaj Palac Sultanski otwarty jest od godz.14 a nie do 14 - tego co nam wmowil wole nie przytaczac, bo jest to zbyt zenujace:p Ostatecznie udalo nam sie zobaczyc glownoa ulice Jalan Malioboro, palac na wodzie, targ ptakow, na ktorym byly takze weze, gekony, koty, psy i malpy:). Wieczorem tradycyjnie zjedlismy w przyulicznej knajpce i zarezerwowalismy tour'y na najblizsze 4 dni, wiec o nocleg i transport przez ten czas nie bedziemy musieli sie martwic, jednak ten zakup troche uszczuplil nasze portfele, z drugiej strony ma to znacznie ulatwic nam podrozowanie.
Dzisiaj natomiast zwiedzilismy pobliskie Swiatynie Prambanan i Borobudur, ktore od 1991 roku sa wpisane na liste Unesco. Obie byly ciekawe, chociaz troche ogolny efekt psuly tlumy zwiedzajacych - traflismy na nieszczesliwy okrtes tutejszych wakacji szkolnych, wiec wycieczek z bachorami bylo pelno, do tego stanowlisly dla nich wieksza atrakcje niz zwie3dzane swiatynie i bylismy ciagle zagadywani i proszeni o zdjecia, co widac na zdjciach. trzeb bylo sie naprawde starac, zeby zlapac ujecie bez turystow. Ogolnie jestesmy jednak zadowoleni ze zwiedzania, widac, ze indonezyjczycy zaczynaja dbac o swoje zabytki - swiatynie sa ciagle poddawane renowacji, ogrodzone i chronione. Jest to wymagane, gdzyz trzesienie ziemi z 2006 roku prawie w wiekszosci zniszczylo swiatynie Prambanan.
Jutro z rana ruszamy na wulkany!! Wyjazd jest 3 dniowy, zobaczymy po kolei Bromo, Kawah Ijen i potem bedziemy przetransportowani do Loviny na Bali, a tam zacznmie sie snorklowanie i plazowanie:) Prawdopodobnie dopiero za ok 3 dni sie odezwe...

26 czerwca 2011

Kuala Lumpur i przejazd do Indonezji


s

Po dlugotrwalej i meczacej podrozy dotarlismy dzisiaj ok godsziny 16 do Yogyakarty - popularnie Yogyi. Jak sie wczesniej okazalo, jeden dzie w KL to i tak byl dla nas za duzo, zabytkow tam wielu sie nie uswiadczy. Jednak wszyscy wyjezdzali zadowoleni, glownie ze wzgeldu na walory kulinarne, ktorych mozna bylo doswiadczyc na ulicach miasta. Mielismy swoja ulubiona knajpke samoobslugowea u babci Chinki, ktroa szczegolnie zachwycila nas swoimi Pop Chop'ami - kurczakiem podawanym w panierce i sosie miodowym.
Ok godziny 18 zebralismy sie na lotnisko i do Jakarty wylecielismy ostateczni z godzinnym opoznieniem, co nam akurat bylo na reke, bo na miejsce dolatywalismy po polnocy, przez co nasza wyrabiana na miejscu wiza turystyczna starczy akurat na 30 dni pobytu w Indonezji. Po przylocie 3h czekalismy na lotnisku, zeby zlapac pierwszy autobus do miasta, odjezdzajacy o 5. Dojechalismy nim do dworca Gambir, lecz nie udalo nam sie tam kupic biletow do Yogyi, wiec udalismy sie na kolejny dworzec, gdzie juz sie nam poszczescilo i o 7 siedzielismy w pociagu jadacym do Yogyakarty - podroz to byla dosc meczaca, glownie ze wzgledu na duchote i niewyspanie, ale jakos dalismy rade.
Jak do tej pory Indonezja i Indonezyjczycy sa przez nas pozytywnie odbierani - na pewno jest tu bardziej egzotycznie niz w Malezji/ Singapurze - czasami zalatuje Indiami. Ludzie sa jednak znacznie bardziej zyczliwi i usmiechnieci oraz znacznie szybciej zalapuja co oznacza: " No, thank you". Mysle ze bedzie jeszcze fajniej.
Na jutro planujemy zwiedzanie miasta, pojutrze ruszamy zobaczyc okoliczne swiatynie Prambanan i Borobudur, a pozniej jedziemy na 3 dniowy objazd po wulkanach Bromo i Kawah Ijen. Relacje wkrotce:)

PS - no i jedzenie jest tutaj swietne, na pewno bedziemy bardziej zadowoleni niz po zeszlorocznym wyjezdzie. Na zdjeciu wyezje wcinam, jakies danie kupione w pociagu - z fasolka, :lady fingers", ryzem, jajkiem oraz innym zielskiem - calkiem calkiem:)

24 czerwca 2011

Melaca







Dwa ostatnie dni spedzilismy w Malace, jednym z najpopularniejszych miast portowych Malezji. Dotarlismy tutaj wczoraj z Singapuru - bylo to nasze docelowe miejsce spotkanie z reszta ekipy. Podroz zajela nam wiecej czasu niz myslelismy przez czasoochlonna przeprawe przez granice, jednak ostatecznie ok 14 spotkalismy sie ze Stasiem i Kasia:) Zaprowadzili nas do zarazerwowanego pokoju w hostelu,a po rozpoakowaniu od razu ruszylismy na spotkanie z Radkiem - moim kolega z liceum - ktory akurat jest w podrozy dookola swiata i przypadkowo w tym okresie byl w Malezji. Reszta dnia minela nam na zwiedzaniu miasta, kolacji w knajpce ze stolami-fondue, w ktorych maczalo sie nabite na patyczki ostrygi, krewteki, fish balls i inne chinskie specjaly oraz wieczornym rejsie po rzece, ktora przebiega przez starowke Melaki. Dzisiaj natomiast zwiedzilismy stary kosciol sw. Pawla z ktorego rozposciera sie widok na cale miasto oraz oraz pozostalosci po starym bastionie. Zrobilismy sobie tez spacer wzdluz rzeki i obserwowalismy, ku naszemu zdumieniu, pelno zyjacych w kanalach rzecznych waranow, dochodzacych dlugoscia nawet do 1,5 m. Nie byly to co prawda warany z komodo, ale mielismy maly przedsmak tego co nas czeka:) Ok 15 zebralismy sie do Kuala Lumpur - podroz minela nam dosc sprawnie; komunikacja w Malezji naprawde jest na najwyzszym poziomie - mozemy sie od nich uczyc. Po przyjezdzie do stolicy starczylo nam tylko czasu na zobaczenie Petronas Towers, reszte zwiedzania zostawiamy na jutro. A za chwile idziemy kupic pyszne dragon fruity i inne owoce, ktorych nazw nawet nie znam. W KL przez dwa lata nic sie nie zmienilo - jesli chodzi o Chinatown to jest dalej tanio i pysznie. nawte mieszkamy w hostelu, w ktorym nocowalem dwa lata temu. Dalsza relacja najprawdopodobniej z Indonezji, do ktorej lecimy jutro o 22.30.

22 czerwca 2011

Singapur-pierwsze podejscie

Po 11h locie z Frankfurtu do Singapuru w koncu dotarlismy na miejsce. Miasto na pierwszy rzut oka wywarlo na nas pozytywne wrazenie. Dopiero pozniej powalily nas troche ceny i koszta zycia w tym miescie -za najtansza wode placi sie prawie 4 zl ( dla porownani w Indiach 70 gr). Na szczescie praktycznie spedzamy tutaj tylko jedna noc, a juz jutro z samego rana ruszamy do Malaki, gdzie Kasia i Stas juz nam zarezerwowali nocleg. Czas na wieksze zwiedzanie bedzie przed wylotem powrotnym do Polski, czyli za ponad miesiac. Mieszkamy tutaj w dzielnicy Little India - lecz pomimo odczuwalnych hinduskich klimatow, obraz calosci znacznie odbiega od "standardow" indyjskich. Jak widac, przy pomocy odpowiednich kar i zakazow nawet Hindusow mozna nauczyc wzglednej czystosci;) Wiecej napisze jak cos sie wydarzy. pzdr!

20 czerwca 2011

9 miesiecy pozniej... znowu w drodze:)

Dokladnie 9 miesiecy po powrocie z Indii, po okresie snucia planów, kolejnych tras, wyszukiwania miejsc wartych zobaczenia; okresie przygotowań i odkladania kasy na wyjazd, znowu ruszamy w podróż. Dokladnie za 2 dni, tj. 21.06 mamy "rozwiązanie"; zaczyna sie kalendarzowe lato, a my rozpoczynamy ostatnie tak dlugie wakacje w naszym zyciu ( a moze nie?;)).
Tym razem naszym celem jest Indonezja, do ktorej mamy zamiar dotrzec zahaczając po drodze o Singapur i Malezje. Kierunek nie byl wczesniej jakos bardzo planowany, akurat udalo nam sie trafic promocje lotow Lufthansy z Wroclawia do Singapuru za 1900 zl - poczatkowo w planach bylo WItnam?kambodza/Laos,ale stwierdzilismy ze nie ma co cofac sie na polnoc-lepiej zjechac jeszcze bardziej za rownik na poludnie:p Ekipa ta sama co w zeszlym roku - Kasia i Stasiu juz ruszyli i, z smsow ktore dostalismy, wynika ze bez perypetii sie nie obylo ( szczegoly poznamy pozniej).
Plan mamy wstepnie opracowany, ale bez dokladniejszych szczegolow. Planujemy trase:
Wroclaw- Singapur- Malaka- Kuala Lumpur - Jakarta - Yogyakarta - Borobudur i Prambanan - trip na wulkany ( Bromo - Kawah Iljen) - Bali ( Lovina, Amed, Ubud) - Gili Islands kolo wyspy Lombok - Komodo/RInca ISlands i polowanie na warany;) - i nieokreslony plan na wyspe Flores - powrot przez Bali do SIngapuru - Wroclaw.
Na to wszystko mamy ok 35 dni, powrot do Polski 27.07.
Wpisy bede staral sie standardowo jak najczesciej zamieszczac, na tyle na ile dostepnosc do sieci pozwoli. Zatem do uslyszanie juz wkrótce z Singapuru!!