24 czerwca 2011

Melaca







Dwa ostatnie dni spedzilismy w Malace, jednym z najpopularniejszych miast portowych Malezji. Dotarlismy tutaj wczoraj z Singapuru - bylo to nasze docelowe miejsce spotkanie z reszta ekipy. Podroz zajela nam wiecej czasu niz myslelismy przez czasoochlonna przeprawe przez granice, jednak ostatecznie ok 14 spotkalismy sie ze Stasiem i Kasia:) Zaprowadzili nas do zarazerwowanego pokoju w hostelu,a po rozpoakowaniu od razu ruszylismy na spotkanie z Radkiem - moim kolega z liceum - ktory akurat jest w podrozy dookola swiata i przypadkowo w tym okresie byl w Malezji. Reszta dnia minela nam na zwiedzaniu miasta, kolacji w knajpce ze stolami-fondue, w ktorych maczalo sie nabite na patyczki ostrygi, krewteki, fish balls i inne chinskie specjaly oraz wieczornym rejsie po rzece, ktora przebiega przez starowke Melaki. Dzisiaj natomiast zwiedzilismy stary kosciol sw. Pawla z ktorego rozposciera sie widok na cale miasto oraz oraz pozostalosci po starym bastionie. Zrobilismy sobie tez spacer wzdluz rzeki i obserwowalismy, ku naszemu zdumieniu, pelno zyjacych w kanalach rzecznych waranow, dochodzacych dlugoscia nawet do 1,5 m. Nie byly to co prawda warany z komodo, ale mielismy maly przedsmak tego co nas czeka:) Ok 15 zebralismy sie do Kuala Lumpur - podroz minela nam dosc sprawnie; komunikacja w Malezji naprawde jest na najwyzszym poziomie - mozemy sie od nich uczyc. Po przyjezdzie do stolicy starczylo nam tylko czasu na zobaczenie Petronas Towers, reszte zwiedzania zostawiamy na jutro. A za chwile idziemy kupic pyszne dragon fruity i inne owoce, ktorych nazw nawet nie znam. W KL przez dwa lata nic sie nie zmienilo - jesli chodzi o Chinatown to jest dalej tanio i pysznie. nawte mieszkamy w hostelu, w ktorym nocowalem dwa lata temu. Dalsza relacja najprawdopodobniej z Indonezji, do ktorej lecimy jutro o 22.30.

1 komentarz:

  1. ooooooo jak zazdroszczę, że jesteś na bazarze w Chinatown!! tym razem kupiłabym o wiele więcej!!

    OdpowiedzUsuń