27 lipca 2009

Sagada & Balut







Wczoraj dotarlismy do Sagady. Przejazd z Baguio trwal 7h a droga byla masakryczna - jechalismy ciagle na wysokosci ok 2000 metrow, byla to najbardziej kreta droga jaka jechalem, a kondycja i aparycja autobusuy tez byla nienajlepsza - troche to wszystko rekompoensowaly nam super widoki i pojawiajace sie co chwile tarasy, ale jeszcze nie ryzowe:) Ok 16 dotarlismy na miejsce i zaczelismy szukac hostelu - znalezlismy bardzo przyjemny i czysty(co na standadry filipinskiue wcale nie jest norma;)) za 150 peso, co w przeliczeniu na zlotowki daje ok 10 zl:D cena jak najbardziej nam sie podobala - tak a propos cen to tu jest ogoolnie bardzo tanio - dziennie na nocleg, transport, wyzywienie i inne wydatki starcza mi ok 40 zl;D

PO rozpakowaaniu ruszylismy na miacho, ktore sklada sie z jednej ulicy:P kupilismy sobie owoce na kolacje i w drodze powrotnej przypadkiem trafilismy na stoisko z Balutami, na ktore szykowalem sie juz od paru dni, ale odkladalem to w czasie najdalej jak moglem:p Balut - to gotowane jajko kurze z 14 lub 17 dniowym zarodkiem w srodku. Te 17 dniowe sa dla tubylcow a 14 dniowe dla turystow. Z moim szczesciem mi musial sie trafic ten 17 dniowy, ktory mial juz piorka i w ogole mozna bylo poznac ze to kurczak:/ no ale coz -raz kozie smierc:)
NIe bylo takie zle jak sie wydawalo - ogolnie gorzej wygladalo niz smakowalo - nie dalem rady zjesc glowki z oczkami i dziobem, za to kuperek jak najbardziej:D ale chyba nie jest to najsmaszniejszy z przysmakow ktore jadlem - dzisiaj np probowalem deser z lodem mlekiem i masa owocow i innych rzeczy, ktory byl pyszny - nazywa sie HolaHola.


Dzisiaj pozwolilismy sobie na dluzszy sen-w koncu waunki byly lepsze:) ok 11 ruszylismy na trase Echo Valley zeby obejrzec wiszace trumny i przejsc podziemna rzeka:) w przewodnikach trasa byla zalecana do przejscia z przewodnikiem, ale my postanowilismy ruszyc sami - co potem spowodowalo pare ciekawych przygod mn. pare razy zgubienie drogi, brodzenie po pas w wodzie w jaskini i lazenie po rzece w japonkach( to jak tak inteligentnie przygotowalem sie do przejscie podziemna rzeka:/, ze wlasnie japonki wzialem oprocz adidasow) ale ogolnie bylo smiesznie, widoczki przyjemce, chociaz wiszacych trumien nie za duzo. Jutro planujemy jaskinie i wodospady jesli wyrobimy sie z czasem.
Potem ruszamy do Benaue ogladac tarasy ryzowe. Odezwe sie najprawdopodobniej stamtad. Pozdro

2 komentarze:

  1. Paweł,widoki cudne, pozdrawiam serdecznie cała grupę EJ

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestes obrzydliwy!jak mogles to zjesc!!??A poza tym to pieknie,nie moge sie doczekac wszystkich zdjec:)Pozdrowienia dla Kasi:)

    OdpowiedzUsuń