Wczoraj dotarlismy do Sagady. Przejazd z Baguio trwal 7h a droga byla masakryczna - jechalismy ciagle na wysokosci ok 2000 metrow, byla to najbardziej kreta droga jaka jechalem, a kondycja i aparycja autobusuy tez byla nienajlepsza - troche to wszystko rekompoensowaly nam super widoki i pojawiajace sie co chwile tarasy, ale jeszcze nie ryzowe:) Ok 16 dotarlismy na miejsce i zaczelismy szukac hostelu - znalezlismy bardzo przyjemny i czysty(co na standadry filipinskiue wcale nie jest norma;)) za 150 peso, co w przeliczeniu na zlotowki daje ok 10 zl:D cena jak najbardziej nam sie podobala - tak a propos cen to tu jest ogoolnie bardzo tanio - dziennie na nocleg, transport, wyzywienie i inne wydatki starcza mi ok 40 zl;D
PO rozpakowaaniu ruszylismy na miacho, ktore sklada sie z jednej ulicy:P kupilismy sobie owoce na kolacje i w drodze powrotnej przypadkiem trafilismy na stoisko z Balutami, na ktore szykowalem sie juz od paru dni, ale odkladalem to w czasie najdalej jak moglem:p Balut - to gotowane jajko kurze z 14 lub 17 dniowym zarodkiem w srodku. Te 17 dniowe sa dla tubylcow a 14 dniowe dla turystow. Z moim szczesciem mi musial sie trafic ten 17 dniowy, ktory mial juz piorka i w ogole mozna bylo poznac ze to kurczak:/ no ale coz -raz kozie smierc:)
NIe bylo takie zle jak sie wydawalo - ogolnie gorzej wygladalo niz smakowalo - nie dalem rady zjesc glowki z oczkami i dziobem, za to kuperek jak najbardziej:D ale chyba nie jest to najsmaszniejszy z przysmakow ktore jadlem - dzisiaj np probowalem deser z lodem mlekiem i masa owocow i innych rzeczy, ktory byl pyszny - nazywa sie HolaHola.
Dzisiaj pozwolilismy sobie na dluzszy sen-w koncu waunki byly lepsze:) ok 11 ruszylismy na trase Echo Valley zeby obejrzec wiszace trumny i przejsc podziemna rzeka:) w przewodnikach trasa byla zalecana do przejscia z przewodnikiem, ale my postanowilismy ruszyc sami - co potem spowodowalo pare ciekawych przygod mn. pare razy zgubienie drogi, brodzenie po pas w wodzie w jaskini i lazenie po rzece w japonkach( to jak tak inteligentnie przygotowalem sie do przejscie podziemna rzeka:/, ze wlasnie japonki wzialem oprocz adidasow) ale ogolnie bylo smiesznie, widoczki przyjemce, chociaz wiszacych trumien nie za duzo. Jutro planujemy jaskinie i wodospady jesli wyrobimy sie z czasem.
Potem ruszamy do Benaue ogladac tarasy ryzowe. Odezwe sie najprawdopodobniej stamtad. Pozdro
Paweł,widoki cudne, pozdrawiam serdecznie cała grupę EJ
OdpowiedzUsuńJestes obrzydliwy!jak mogles to zjesc!!??A poza tym to pieknie,nie moge sie doczekac wszystkich zdjec:)Pozdrowienia dla Kasi:)
OdpowiedzUsuń