28 lipca 2009

Another day in Sagada





Dzisiaj z rana zebralismy sie i ruszylismy do tutejszej jaskini. Super przygoda, totalnie dzikie przejscie z jednym przewodnikiem, z czolganiem sie przez waskie szczeliny, brodzeniem po pas w wodzie i wspinaniem na strome skalki. Takiego czegos raczej sie nie doswiadcza w Polsce czy Europie. Po okolo 3 godzinach takiej wyprawy bylismy totalnie zmeczeni. Potem udalo nam sie jeszcze wybrac na szukanie starszyzny z tutejszej wsi, ktora miala byc przebrana w tradycyjne stroje- tzw G-strings, ale niestety ok 12 zbieraja sie i ida w las tam wypelniac obrzadki, dlatego sie z nimi minelismy:/

Teraz czekam na tutejsza potrawe- Pinic Pican, ktora jest robiona z powoli zabijanego kurczaka, tak by jego mieso bylo miekkie. Podaj sie to z ryzem i czyms jeszcze - -dokladniej bede wiedzial za godzine:)

Wrzucam jeszcze pare zdjec dzieciakow filipinskich, ktore sa chyba najbardziej usmiechnietymi i pozytywnymi dziecmi jakie widzialem. ciagle sie do nas usmiechaja, machaja, wolaja "hallo":) dzisiaj przypadkiem trafilismy do szkoly, gdzie zostalem zaatakowany przez takie szkraby:) swoja droga raj dla Bubiego-jesli czyta tego bloga:D
jutro spadamy do Benaue...

1 komentarz:

  1. Cześć tu Lepa w końcu udało mi się dostać na waszego bloga(zdobyłem adres od dwóch takich co na siłce ćwiczą)zabieram sie do czytania, pozdrawiam i zycze szalonych wrażeń.

    P.S. good pictures

    OdpowiedzUsuń