Ostatnie dni naszego pobytu w Ameryce Srodkowej spedzamy na typowym byczeniu sie na plazy. 60km od stolicy Salvadpru znajduje sie mekka surferow-plaza El Tunco. Coeply ocean, czarny piasek na plazach,sslonce i blogi spokoj. Nic nam wiecej na koniec nie potrzeba. Dnie mijaja nam na prazeniu sie na sloncu (w koncu jest pogoda), spacerach po plazy i co najwazniejsze-stawianiu pierwszych krokow na desce surfingowej. Na poczatek wzielismy 1h z instruktorem a pozostale 3 dni probujemy sami. Z roznym skutkiem co prawda, ale Michal radzi sobie juz dosc dobrze. Jak sie okazalo -swiat jest maly i pierwszego dnia pobutu spotkalismy starych znajomych-Niemcow,ktorych poznalismy w Lanquin. Wiekszosc czasu spedzamy z nimi, bo tez probuja swoicj sil na desce. Czas mija nam tu powoli i dobrze, bo niestety juz jutro trzeba pakowac manatki i wracac do szarej Polski...
No cóż ,co dobre szybko się kończy ,ale pocieszające jest to,że u nas też słońce świeci ,więc wracajcie szczęśliwie pozd
OdpowiedzUsuń