6 listopada 2015

Bocas del Toro, Panama





Kolejny wpis z niewielkim opóźnieniem z powodu problemów internetowych. 3 ostatnie dni spędziliśmy na wysepkach Bocas del Toro położonych blisko granicy z Kostaryka. Z Boquete przejechaliśmy łączonym transportem autobus-Łódź. Początkowo planowaliśmy znaleźć jakiś hostel blisko płazy,ale okazało sie ze ceny sa dość zaporowe, a poza tym trwał właśnie swiąteczny tydzień w Panamie (święto,niepodległości,swieto flagi i czegostam jeszcze) wiec tłumy Panamczykiem masowo napłynęły na wyspy windując ceny i zajmując sporo miejsc noclegowych. Ostatecznie nocowaliśmy w Hostelu Hansi w centrum miasta Bocas. Pierwszego dnia po przyjeździe podjechaliśmy taksówka na najbliższa Playa Punch-była ona mała i wąska ale miała swój urok. Kolejnego dni pożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy na oddalona o 8km Playa Bluff. Podobno dobry spot surferski, ale chyba nie było pogody na śmiganie po falach, wiec na wielkiej plazy byliśmy praktycznie sami. Miejsce super, jedna knajpka z NORMALNYMI! Cenami, cisza, spokój, pełen chill. Aż sami sie dziwiliśmy gdzie te całe tłumy Panamczykow pojechały. Dowiedzieliśmy sie kolejnego dnia, kiedy to pojechaliśmy na wykupiona wycieczkę objazdowa. Udało nam sie zobaczyć delfiny, miejsca ze spora ilością rozgwiazd, posnorklowac na rafie koralowe no i zobaczyć najpiękniejsza wyspę w okolicy Isla Zapatilla. Niestety wszystko w tłumie innych turystów, ponadto sama organizacja średnia, bo sporo czasu straciliśmy na wymuszona przerwę lunchowa. No ale widoki były przepiękne. Pogoda nam sie zdecydowanie udała, cały dzień i noc skwar, co było dość uciążliwe, bo w hostelu nie mieliśmy klimatyzacji. Do tego dochodziły nocne świętowania Panamczykow, wiec ogólnie z Bocas wyjechaliśmy niewyspani. Dzisiaj jesteśmy już w Kostaryce, ale to w kolejnym wpisie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz