Ostatnie parę dni spędza my w Manuel Antonio u Bartka i Gabi. Jest to pobyt zdecydowanie relaksacyjny. Większość czasu spędza my na plaży, Anka próbuje swoich SIL na surfing(zdecydowanie jej to wychodzi, wrodzony talent), chillowaniu przy drineczkach,nauce bachaty(dalej nie wiemy czy akcent na 3,4czy 5;)) oraz imprezowaniu z ticosami. W niedziele gospodarze,którzy nas rewelacyjnie przyjęli,zorganizowali nam wycieczkę na koniach na wodospad. Przeprawa przez prawdziwa dżunglę z wężami uciekającymi spod nóg,a wodospad bardzo rwący. Oczywiście nie mogli się obyc bez przygód,ale chyba lepiej je pominąc;) za chwilę zbierany sie do San Jose. Manuel Antonio na pewno będziemy rewelacyjnie wspominać,wszystko dzięki gospodarzom:)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz