2 listopada 2015

Boquete i Wulkan Baru

Ostatnie dwa dni spedzilismy w miejscowości Boquete. Jest to spokojne miejsce w górach blisko granicy z Kostaryka. W latach 70tych zyskalo  bardzo dużą popularność wśród amerykańskich dziadków,bo przez jedno z czasopism dla starców zostali uznane za jedno z czterech najlepszych miejsc na świecie na spędzenie starości. Od tego momentu masowo tu naplywali i okolice stala się ich enklawa. Podobno slawa miejsca po jakimś czasie minęla,ale my przechadzając się po ulicach Boquete widzieliśmy jeszcze trochę niedobitków z tamtej epoki.
 Glownym powodem dla którego zjawilismy się w tym miejscu byl wulkan Baru-najwyzszy szczyt Panamy,z którego przy dobrej pogodzie można zaobserwować Pacyfik i morze Karaibskie. Stwierdzilismy ze zanim uderzyny na wulkan zrobimy rozgrzewke idąc na Szlak Quetzala. Jest ton malowniczą trasa w dolinie nieopodal miejscowosci. Podobno często można tam zobaczyć Quetzale-wystepujace tu endemicznie ptaki,pięknie ubarwione, z rozczapierzonym ogonem. Trasa byka ciekawa,dala nam namiastkę dżungli,które czekają na nas w Kostaryce. Jednak nie udalo nam się zobaczyc Quetzala.
Dzisiaj natomiast ruszylismy na wulkan Baru. Droga na szczyt jest bardzo dluga,ok 13km a do tego przewyższenie wynosi prawie 1800m. Wulkan wznosi się na wysokość 3480mnpm. Carly szlak zajal nam 10h. Droga nie byka malownicza,ale satysfakcja z osiągniętego celu ogromna. Ze szczytu widzieliśmy morze Karaibskie,a Pacyfik niestety zaslanialy chmury. Dobre i to-wqzne ze nie padalo. Wracalismynze szczytu naprawdę padnieci,ale na koniec spotka la nas nagroda,udali nam się zobaczyć parę Quetzali:) podobno rzadkość o tej porze roku. Wielkie brawa dla dziewczyn za wytrzymalosc. Są zdecydowanie #instafit :) Jutro z rana jedziemy na wysepki Boca del Toro na zasluzony odpoczynek po wspinaczkach.


3 komentarze:

  1. Dziękujemy trenerze za taką pochwałę!! Staralysmy się!!:PP Zapomniałeś tylko dodać ze wejście na szczyt miało miejsce po Halloween Party co dodatkowo dodało jakiś 1 km przewyzszenia!;))

    OdpowiedzUsuń
  2. My rok temu poznaliśmy Pana, który pomagał wnosić ten krzyż na szczyt. Wielki fan JPII i z tego co pamiętam to nawet rodzina jakoś związana z Polską. A i Quezala udało się zobaczyć. Niestety po 2 fotkach odfrunął.Takie to niebieski ptak. Miłego pobytu w Kostaryce.Uwaga tylko na dziury w moście na granicy:) Pura Vida.

    OdpowiedzUsuń