Montezuma leży na końcu świata. Jest to praktycznie ostatnia miejscowość na Pol wyspie Nicoya. Później jest już tylko ocean.. to tu będzie "dogorywanie" przed powrotem do Polski. Nocleg udali się znaleźć bardzo przyzwoity. Z basenikiem,Klima,Wi-Fi i widoczkiem na ocean. Mi al być plazing i smazing,ale rano byli dziś po chmur nie i nastąpi la szybka zmiana planów na zobaczenie Parku Narodowego Cabo Blanco. Jest to pierwszy park narodowy który pow stal w Kostaryce. Od 1963 do niedawna w ogóle nie byl otwarty dla turystów. Obecnie są w nim dwie trasy . Jedna 5km. Druga 2km. Wybór padl oczywiście na ta pierwszą. Park jest oddalony od Montezumy ok 10km,które niestety tez zostalt pokonane pieszo. Osobiście nie byli to najlepszy pomyśl. Bo jak się okazali trasy w parku prowadzily przez prawdziwe dżunglę,temp byka ok 35 stopni a wilgotność ok 90%. Do tego po wczorajszych nocnych deszczach brodzilo się po kostki w blocie. Mega męczące 5km. Ale skacząc wokol po drzewach malpy,latające papugi i biala plaża na końcu szlaku wszystko rekompensowaly. Powrót z parku już na szczęście taksówką. Po takim trrkkingu najbliższe dni będą od po czy nowe. Wracam do lektury w hamaczku:)







Temperatura i wilgotność byka robią wrażenie! ;P
OdpowiedzUsuń