Kolumbia przywitała nas kiepska pogoda. Sam wieczor po przyjeździe był jeszcze znośny, ale ograniczył sie jedynie do krótkiego spaceru po okolicy w celu zakupienia wody. Padnięci po podróży szybko poszliśmy spać.
Od rana lało,wiec grzecznie czekaliśmy w hotelu aż dotrze do nas Ewa i dolecą Maciek z Agata. W tym czasie powoli ustalaliśmy kolejne dni wyjazdu i rezerwowalismy nocleg w Salento. Jak już wszyscy sie zjechali ruszyliśmy na zwiedzanie miasta za przewodnika mając Ewę, która już od 3 dni szwedala sie po okolicznych miejscach. Powoli przestawało padać,wiec mogliśmy zobaczyć główny deptak w Bogocie, Muzeum Złota i Muzeum Botero. Ponadto odeszliśmy starówkę miasta, z charakterystyczna kolonialna zabudowa-Candelaria. A tortur zakończyliśmy na Płaza de Bolivar.
Dzien zakończyliśmy na koncercie w knajpie, która wczesniej już poznała Ewa. Następnego dnia z samego rana mieliśmy umówiony transport do miejsca zwanego Laguna de Guatavita, miejsca z którym wiąże tutejsza legenda o El Dorado. Okoliczne plemiona wrzucały do obecnej tu laguny złoto w ofierze Bogom, Hiszpanie, którzy sie o tym dowiedzieli zburzyli jedna ze ścian laguny By wyposcic z niej wodę celem oblowienia sie w tutejsze dobra. Miejsce jest oddalone od Bogoty ok 70km, wiec musieliśmy poprosić znajomych Ewy, mieszkających w Bogocie o pomoc w organizacji transportu. Żaden transport publiczny nie dojeżdża do tej atrakcji. Miejsce ciekawe, ale po raz kolejny przekonałem sie ze zorganizowane toury to nie mój klimat. Po powrocie mieliśmy jeszcze plan wejść/wjechać na Montserrate, ale jak to w Bogocie bywa znów zaskoczyła nas pogoda. Sami mieszkańcy mówią, ze jest ona bardzo nieprzewidywalna i sami, mimo mieszkania tutaj na stałe, nie sa w stanie przewidzieć jak będzie wyglądał dzien. Ostatecznie zrobiliśmy jeszcze krotki spacer po mieście i pojechaliśmy na kolacje ze Znajomymi Ewa, którzy po niej zabrali nas na piwko w tutejsze zagłębie imprezowe. Totalnie inna dzielnica Bogoty, bez biedy, bezdomnych i srajacych na ulicach ludzi. Wszystko na wysokim poziomie, europejski klimat. Bardzo fajny czas.
Dzisiaj ślamazarnie zbieramy sie na lotnisko. O 12.30 mamy lot do Pereirry i będziemy zwiedzać Zona Cafetera.
Od rana lało,wiec grzecznie czekaliśmy w hotelu aż dotrze do nas Ewa i dolecą Maciek z Agata. W tym czasie powoli ustalaliśmy kolejne dni wyjazdu i rezerwowalismy nocleg w Salento. Jak już wszyscy sie zjechali ruszyliśmy na zwiedzanie miasta za przewodnika mając Ewę, która już od 3 dni szwedala sie po okolicznych miejscach. Powoli przestawało padać,wiec mogliśmy zobaczyć główny deptak w Bogocie, Muzeum Złota i Muzeum Botero. Ponadto odeszliśmy starówkę miasta, z charakterystyczna kolonialna zabudowa-Candelaria. A tortur zakończyliśmy na Płaza de Bolivar.
Dzien zakończyliśmy na koncercie w knajpie, która wczesniej już poznała Ewa. Następnego dnia z samego rana mieliśmy umówiony transport do miejsca zwanego Laguna de Guatavita, miejsca z którym wiąże tutejsza legenda o El Dorado. Okoliczne plemiona wrzucały do obecnej tu laguny złoto w ofierze Bogom, Hiszpanie, którzy sie o tym dowiedzieli zburzyli jedna ze ścian laguny By wyposcic z niej wodę celem oblowienia sie w tutejsze dobra. Miejsce jest oddalone od Bogoty ok 70km, wiec musieliśmy poprosić znajomych Ewy, mieszkających w Bogocie o pomoc w organizacji transportu. Żaden transport publiczny nie dojeżdża do tej atrakcji. Miejsce ciekawe, ale po raz kolejny przekonałem sie ze zorganizowane toury to nie mój klimat. Po powrocie mieliśmy jeszcze plan wejść/wjechać na Montserrate, ale jak to w Bogocie bywa znów zaskoczyła nas pogoda. Sami mieszkańcy mówią, ze jest ona bardzo nieprzewidywalna i sami, mimo mieszkania tutaj na stałe, nie sa w stanie przewidzieć jak będzie wyglądał dzien. Ostatecznie zrobiliśmy jeszcze krotki spacer po mieście i pojechaliśmy na kolacje ze Znajomymi Ewa, którzy po niej zabrali nas na piwko w tutejsze zagłębie imprezowe. Totalnie inna dzielnica Bogoty, bez biedy, bezdomnych i srajacych na ulicach ludzi. Wszystko na wysokim poziomie, europejski klimat. Bardzo fajny czas.
Dzisiaj ślamazarnie zbieramy sie na lotnisko. O 12.30 mamy lot do Pereirry i będziemy zwiedzać Zona Cafetera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz