Z Santa Marty przejechaliśmy busem
do oddalonej ok 1,5h nadmorskiej miejscowości Palomino, gdzie mieliśmy sie przez najbliższe 3 dni byczyć. Udało nam sie wczesniej zarezerwować domek na płazy, ok 30m od morza. Pierwszy dzien był strasznie upalny, kolejne niestety trochę gorzej. Jak z zegarkiem w ręku zaczynało codziennie ok godziny 14 sie chmurzyć i dosłownie lac. Drogi stawały sie małymi potokami a z nieba leciały hektolitry wody. Było to związane z przemieszczającym sie nad Kostaryka huraganem Otto. Z racji niewielkiej odległości tez odczuliśmy jego skutki. Udało nam sie jednak odpocząć, najedliśmy sie owoców morza oraz udaliśmy sie na spływ dętkami po okolicznej rzece. Sama kąpiel w morzu momentami była niebezpieczna, nam nic sie nie stało, ale sam ratowałem jednego malutkiego Kolumbijczyka, który nie potrafił dopłynąć do brzegu z powodu silnego nurtu. Za drugim razem już po fakcie widziałem jak ludzie pomagają dwójce innych osób, które dopiero co wyciągnęli z wody.
do oddalonej ok 1,5h nadmorskiej miejscowości Palomino, gdzie mieliśmy sie przez najbliższe 3 dni byczyć. Udało nam sie wczesniej zarezerwować domek na płazy, ok 30m od morza. Pierwszy dzien był strasznie upalny, kolejne niestety trochę gorzej. Jak z zegarkiem w ręku zaczynało codziennie ok godziny 14 sie chmurzyć i dosłownie lac. Drogi stawały sie małymi potokami a z nieba leciały hektolitry wody. Było to związane z przemieszczającym sie nad Kostaryka huraganem Otto. Z racji niewielkiej odległości tez odczuliśmy jego skutki. Udało nam sie jednak odpocząć, najedliśmy sie owoców morza oraz udaliśmy sie na spływ dętkami po okolicznej rzece. Sama kąpiel w morzu momentami była niebezpieczna, nam nic sie nie stało, ale sam ratowałem jednego malutkiego Kolumbijczyka, który nie potrafił dopłynąć do brzegu z powodu silnego nurtu. Za drugim razem już po fakcie widziałem jak ludzie pomagają dwójce innych osób, które dopiero co wyciągnęli z wody.


Bohatereiro!
OdpowiedzUsuń