Wczoraj zrobilismy sobie jednodniowa wycieczke do Ayutthayi- jest to stara stolica Tajlandii, w ktorej zachowalo sie bardzo sporo zabytkow i swiatyn- wlasciwie na kazdej ulicy miasta jest jeden przynajmnjiej. Miasto samo w sobie ma bardzo fajny i przyjemny klimat, jesli dodac do tego ze my przemieszczalismy sie na rowerach to byla to naprawde fajna i chilloutowa wyprawa (chociaz slonce prawie nas zniszczylo - tak samo jak ruch lewostronny - hmmm kto ma teraz pierwszenstwo:p). Do Ayutthayi dostalismy sie pociagiem- takim najzwyklejszym dla plebsu -tez fajne doswiadczenie. Drewniane laweczki, pelno ludzi z tobolkami a jako klima pootwierane wszystkie okna:p
Jak do tej pory Ayutthaya to jedno z najfajniejszych miejsc w Tajlandii - chociaz zeby w pelni skorzystac chyba trzeb tam nocowac - nam udalo sie zobaczyc praktycznie 6-7 Wat-ow tak dokladniej...
Dzisiaj bylismy w Wat Pho gdzie mozna znalezc lezacego budde- jest caly zloty i naprawde ogromny. cos podobnego jest w Ayuthayi ale na swiezym powietrzu i chyba troche mniejszy.
Do tego zostalismy zaatakowani na ulicy przez baboszki sprzedajce kukurydze do karmienia golebi -smieszna sytuacja, dziewczynom udalo sie ledwo co wydostac z ich szponow:p
Jutro ostatni caly dzien w BKK-pojutrze wylot:(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz