W pewnym momencie pomyslalem ze przydaloby sie zeby jeszcze raz przeszedl tedy El Nino i zmiotl z powierzchnie wszytskie te hotele i agencje turystyczne...
Na poczatku wycieczki zostalismy zabrani na Maya Beach na ktorej krtecone fil " The Beach" - dzikei tlumy. Potem poplynelismy an snorkling w bardzo fajne miejsce, co prawda bylo tam troche ludzi, ale rafa nie byla zniszczona i przyjemnie sie plywalo-mi udalo sie znalezc malego rekinka i weza morskiego:) Potem zawiezli nas do laguny, w ktorej tez krecono film - bylo ladnie ale smieac mi sie chcialo na organizacje w postaci przeplyniecia w kolo laguny i obejrzenia, bez wysidania (moze to lepiej-inaczej jakas motorowka moglaby nas trzasnac). Potem byla jedna jaskinia i Monkey Bay, na ktorej Natalia zostala zatakowane przez maly i przez jedna podrapana... sytaucja smieszna, ale nie wiadomo czy one nie mogly miec wscieklizny-potencjalnie...
Potem byl lunch - tutaj akurat plus, bo dobre jedzenie i otwarty bufet. Na koniec snorkling na pelnym morzu- znowy fajna rafa, i plazowanie na Bamboo Island.
Ogolnie nie zaluje ze pojechalem bo miejsca byly piekne a przy okazji mozna bylo sie przekonac o ludzkiej glupocie. Jednak dopoki podejscie rzadu tutejszego sie nie zmieni w sprawie ochrony tego miejsca, to chyba bede odradzal innym ziwedzanie tych wysp...
Jutro smigamy do Khao Sok National Park
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz