8 sierpnia 2009

KL





























Dotarlismy po drobnych trudnosciach lotniskowo-filipinskich do Kuala Lumpur. Pierwsze co musze napisac, to ze podoba mi sie tu zdecydowanie bardziej niz w Hong Kongu. Jest czysto, wszystko jest swietnie zorganizowane, nie smierdzi a mieszanka kultourowo-wyznaniowa robi bardzio fajne wrazenie.







Ogromna roznice w porownaniu z Filipinami widac tez w kuchni. Do tej pory wszystko co tutaj zjadlem bylo albo bardzo dobre albo pyszne:D nawet jedzenie z najbardziej syfiastej garkuchni:p







A owoce to w ogole inna historia-niebo w gebie. Podobno w Tajlandii sa jeszcze lepsze rzeczy do jedzenia- jakos trudno mi w to uwierzyc:)














Wczoraj wieczorem po przylocie wybralismy sie jeszcze zobaczyc slynne Petronas Towers po zmierzchu-naprawde sa bardzo efektowne i fajnie wygladaja oswietlone. Jutro moze zbierzemy sie rano, zeby wjechac na pomost laczacy-wjazd jest za darmo dlatego kolejki ustawiaja sie juz dnia wczesniejszego- my raczej tak nie bedziemy robic:p














Hostel mamy w samym centrum Chinatown, gdzie atmosfera jest rewelacyjna, a dziewczyny wpadly momentalnie w shopoholizm. Jak ktos jest zainteresowany podrobka zegarkow Gucciego, Prady czy Rolexow za 30 zl to mozecie skladac zamowienia:) ja dzisiaj kupilem sobie podroby okularow Ray Bana za 20 zl:)














Jutro zamierzamy jeszcze zobaczyc Lake Gardens i pare meczetow a wieczorkiem mamy nocny autobus de luxe na wyspy perhentian, takze od poniedzialku znowu grzanie dupska na plazy:D














1 komentarz:

  1. Wow! Widze, ze nie proznujecie! Tylko pozazdroscic takiej wyprawy!!:D
    Bawcie sie dobrze! A Ty zbieraj ciekawostki o lokalnych chorobach zakaznych to na pewno zapunktujesz u prof. G. na egzaminie po V roku;)
    Do zobaczenia w Polsce!

    Brzosti

    OdpowiedzUsuń