| Wat jakistam |
| w tuk-tuku |
| temperatura o 10 rano |
| stragarny w chinatown |
| znowu na Khao San |
| robaczek |
| mniam mniam |
| hipsterska sweet focia z kubkiem ze starbucksa, w ray banach, havaianasach i koszulce Hard Rock cafee;) |
| speed boat po kanale |
MOj drugi pobty w Bangkoku potwierdzil tylko teze, ze niektore miejsca sie nie zmieniaja - 3 lata roznicy, a ja czuje sie jakbym w ogole sie syad nie ruszal. Te same stragany, te same knajpki z zarciem, te same babcie robiace przepyszne owocowe shake'i i pad thai'e. Lubie to miasto i swietnie sie tutaj odnajduje.
Jednym z celow naszego przybycia tutaj bylo udanie sie do ambasady Wietnamu, zeby Cyprian z Marta mogli wyrobic wize do Wietnamu, bo przy poprzedniej probie zostral popelniony blad i otrzymali tylko jednokrotnego wjazdu, a przeciez musza jeszcze tam wrocic, zeby poleciec do Polski z Sajgonu. Wizyta w ambasadzie nie nalezala do najlatwiejszych i najprzyjemnijszych - z wielu powodow. Ja nie bede sie w to zaglebial, moze oni opisza na swoim blogu. Ogolnie zlecialy nam tam prawie 3h. troche szkoda straconego czasu, ale takie akcje w podrozy sie zdazaja. Pozostaly czas wykorzystalem na pokazanie im miejsc, w ktorych juz bylem i przy okazji wizyty w ambasadzie udalo nam sie zobaczyc The City, czyli najnowoczesniejsza czesc miasta, z wiezowcami, sklepami z drogimi ciuchami, Starbucksami, Subwayami itp. Klimat metropolitalny:)
W drugim dniu zrobilismy sobie rejs lodzia do znajdujacego sie w innej czesc Bangkoku Chinatown - jednak jakiegos wiekszego wrazenia nie robilo, widywalem fajniejsze w innych miastach Azji.
Fajnie bylo przyjechac na stare smieci, zjesc w sprawdzonych miejscach, pospacerowac Khao San Rd w tlumie podroznikow z calego swiata ( btw udalo nam sie poznac pare Polakow ze Stanow-bardzo pozytwni ludzie, spedzilismy razem jeden wieczro piwkuja i rozmawiajac). Bangkok to jednak idealna baza wypadowa na podrozowanie po reszcie Azji Pld-Wsch. Osoba ktora pierwszy raz przyjezdza do Azji i akurat laduje w BKK moze sie tylko jeszcze bardziej nakrecic na reszte wyjazdu... i na pewno bedzie chciala tutaj wrocic, bo miasto uzaleznia.
Jutro ruszamy do Kambodzy - przejazd organizujemy na lwasna reke - lokalny autobus do granicy, przekroczenie na piechote i dalej taksowka do Siem Reap - miasta wypadowego do zwiedzania Angkor Wat ( tak to juz za 2 dni!!)
PS - widze coraz mniejsza aktywnosc czytelnikow bloga, zarowno w komentarzach i czestosci odwiedzania bloga - mam nadzieje, ze Was nie zanudzam...;)
Czytam codziennie, i mam wrażenie ,że tam jestem, buzaiki
OdpowiedzUsuńMnie trochę znudziły posty o tym jaki Laos jest cudowny i wspaniały.. żart ;) piszę do Kaśki i kupujemy bilety do Laosu ;))
OdpowiedzUsuńa z temperaturą nie masz co się chwalić, bo w Pl jest teraz podobnie - nawet w Suwałkach!!
"Markowa" focia priceless!!!co do komentarzy, to czasem brak słów na to co się widzi i czyta...sirjosli:)
OdpowiedzUsuńZa tego robaka to chyba więcej Cię nie pocałuję ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda że nie można komentować pod zdjęciami :( nasunęło mi się kilka skojarzeń z havaianasami, o szmacie, którą widzę zamieniłeś na jakieś hipsterskie ciuszki, o azjatyckim dziecku....no cóż....hi hi buziaki :)
OdpowiedzUsuńzmien se tapete na tym blogasie bo mnie jasna wezmie!:P
OdpowiedzUsuńkawunia smakowala tak samo?:)
OdpowiedzUsuń