7 lipca 2012

2 nites in BKK

Wat jakistam

w tuk-tuku

temperatura o 10 rano

stragarny w chinatown


znowu na Khao San

robaczek

mniam mniam

hipsterska sweet focia z kubkiem ze starbucksa, w ray banach, havaianasach i koszulce Hard Rock cafee;)

speed boat po kanale



    MOj drugi pobty w Bangkoku potwierdzil tylko teze, ze niektore miejsca sie nie zmieniaja - 3 lata roznicy, a ja czuje sie jakbym w ogole sie syad nie ruszal. Te same stragany, te same knajpki z zarciem, te same babcie robiace przepyszne owocowe shake'i i pad thai'e. Lubie to miasto i swietnie sie tutaj odnajduje.
  Jednym z celow naszego przybycia tutaj bylo udanie sie do ambasady Wietnamu, zeby Cyprian z Marta mogli wyrobic wize do Wietnamu, bo przy poprzedniej probie zostral popelniony blad i otrzymali tylko jednokrotnego wjazdu, a przeciez musza jeszcze tam wrocic, zeby poleciec do Polski z Sajgonu. Wizyta w ambasadzie nie nalezala do najlatwiejszych i najprzyjemnijszych -  z wielu powodow. Ja nie bede sie w to zaglebial, moze oni opisza na swoim blogu. Ogolnie zlecialy nam tam prawie 3h. troche szkoda straconego czasu, ale takie akcje w podrozy sie zdazaja. Pozostaly czas wykorzystalem na pokazanie im miejsc, w ktorych juz bylem i przy okazji wizyty w ambasadzie  udalo nam sie zobaczyc The City, czyli najnowoczesniejsza czesc miasta, z wiezowcami, sklepami z drogimi ciuchami, Starbucksami, Subwayami itp. Klimat metropolitalny:)
   W drugim dniu zrobilismy sobie rejs lodzia do znajdujacego sie w innej czesc Bangkoku Chinatown - jednak jakiegos wiekszego wrazenia nie robilo, widywalem fajniejsze w innych miastach Azji.
   Fajnie bylo przyjechac na stare smieci, zjesc w sprawdzonych miejscach, pospacerowac Khao San Rd w tlumie podroznikow z calego swiata ( btw udalo nam sie poznac pare Polakow ze Stanow-bardzo pozytwni ludzie, spedzilismy razem jeden wieczro piwkuja i rozmawiajac). Bangkok to jednak idealna baza wypadowa na podrozowanie po reszcie Azji Pld-Wsch. Osoba ktora pierwszy raz przyjezdza do Azji i akurat laduje w BKK moze sie tylko jeszcze bardziej nakrecic na reszte wyjazdu... i na pewno bedzie chciala tutaj wrocic, bo miasto uzaleznia.
   Jutro ruszamy do Kambodzy - przejazd organizujemy na lwasna reke - lokalny autobus do granicy, przekroczenie na piechote i dalej taksowka do Siem Reap - miasta wypadowego do zwiedzania Angkor Wat ( tak to juz za 2 dni!!)

PS - widze coraz mniejsza aktywnosc czytelnikow bloga, zarowno w komentarzach i czestosci odwiedzania bloga - mam nadzieje, ze Was nie zanudzam...;)

7 komentarzy:

  1. Czytam codziennie, i mam wrażenie ,że tam jestem, buzaiki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie trochę znudziły posty o tym jaki Laos jest cudowny i wspaniały.. żart ;) piszę do Kaśki i kupujemy bilety do Laosu ;))
    a z temperaturą nie masz co się chwalić, bo w Pl jest teraz podobnie - nawet w Suwałkach!!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Markowa" focia priceless!!!co do komentarzy, to czasem brak słów na to co się widzi i czyta...sirjosli:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za tego robaka to chyba więcej Cię nie pocałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że nie można komentować pod zdjęciami :( nasunęło mi się kilka skojarzeń z havaianasami, o szmacie, którą widzę zamieniłeś na jakieś hipsterskie ciuszki, o azjatyckim dziecku....no cóż....hi hi buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zmien se tapete na tym blogasie bo mnie jasna wezmie!:P

    OdpowiedzUsuń
  7. kawunia smakowala tak samo?:)

    OdpowiedzUsuń