 |
| francuska zabudowa Battambang |
 |
| Bamboo Train |
 |
| rozlozony |
 |
| wymijanie na torach |
 |
| skladanie pociagu |
 |
| farma krokodylii |
Ostatnie pare dni sa bardzo intensywne w naszym wykonaniu, bo od soboty chcemy juz byc na wyspach i sie byczyc przez jakis czas. Dlatego w kolejnej po Siem Reap miejscowosc - Battambang - bylismy tylko jeden dzien, ale bylo to wystarczajaco duzo czasu, zeby zobaczyc wszystko co na miejscu. czyli pierwszego dnia po przyjezdzie okolo godziny 13 poszlismy na spacer po miescie, zeby zobaczyc pare swiatyn i ogolnie sie zorietnowac co w miejscowosci jest. Jednak nasz spacer skonczyl sie dosc szybko, bo slonce swiecilo niemilosiernie i musielismy sie schowac w hotelu( co ostatecznie i tak wyszlo nam na dobre, bo rozszalala sie taka burza, ze ulicami plynela rzeka). Miasto nie jest zbyt turystycznym miejscem, jest dosc autentyczne, co tez bylo dosc spora ciekawostka.
Kolejnego dnia zwiedziilismy najwieksza atrakcje Battambang, czyli Bamboo train - jedyne takie miejsca na swiecie, gdzie lokalna ludnosc przemieszcza sie po starych torach kolejowych wlasnej produkcji pociagiem - zbudowanych z metalowych kol i reszty z bambusa. Co jeszcze jest specyficzne, sa tylko jedne tory, wiec gdy nadjezdzaja dwa pociagi z naprzeciwka ten, w ktorym jest mniej pasazerow musi zostac "rozebrany" i przepuscic drugi pociag:) Duzo bylo przy tym frajdy, "motorniczy"chyba z 4 razy musieli rozkladac pociagi w czasie jazdy. A sam pociag tez do najwolniejszych nie nalezal, wiec sama jazda tez byla przyjemna ( o 9 rano bylo juz z 36 stopni, wiec byla to choc chwilowa ochloda). Ostatnia rzecz , ktora mielismy zobaczyc w miescie byla farma krokodyli - polozona praktycznie w samym centrum miejscowosci. Jest tam hodowanych 800 doroslych krokodyli, a nam dodatkowo poszczescilo sie, bo tydzien wczesniej z jaj wykuly sie mlode i mieelismy mozliwosc potrzymac takie male potwory na rekach. Nawet przjemne byly w dotyku. Jak zapytalem o cene to okazlao sie , ze jeden kosztuje 12 dolarow - tyle co swinka morska w Polsce. Chce takiego zwierzaka!!:D Podobno na farmie nie zabija sie zwierzat dla ich skory, jednak gdy pytalismy co sie dzieje ze sprzedawanym mlodymi zapadala cisza... business ze skor krokodyli w Kambodzy ma sie dobrze, o czym swiadcza chociazby liczne sklepy z torebkami, psakami itd wyrabianymi ze skory tych zwierzat.
Okolo poludnia mielismy kolejny autobus - tym razem do stolicy, Phnom Penh. Przejazd zajal ok 6 godzin, jutro dalsze zwiedzanie, a od soboty rajskie wyspy.
ja!!!!a gdzie fotka z malym krokodylkiem:( bambo train megasny hahaha:D mowilam jedz wiecej!!!tak to byscie wrazenie bardziej zapelnionego trainu robili a tak to trzeba bylo przesadzac tylek:p
OdpowiedzUsuńciekawe co by powiedziała twoja Bokserka na konkurencje.... mogłaby byc z tego niezła krzyżówka ;)
OdpowiedzUsuń