3 lipca 2011

Bali - Lovina

Gorace zrodelka - Aquapark we Wroclawiu;)
Cock fight!





OD dwoch dni jestesmy na Bali i jest zdecydowanie dooobrze:D wczoraj rano bylismy na Dolphin Tour i widzielismy dosc sporo delfinow, chociaz momentami caly wypad zakrawal o farse- gdy tlumy lodek ruszaly w pogon na stadem delfinow:D pozniej caly dzien sie smazylismy na plazy, ktora jest tutaj czarna=wulkaniczna oraz snorklowalismy na fragmentach rafy, ktore ostaly sie po tsunami z 2004 roku. Na caly dzisiejszy dzien natomiast wynajelismy skuterki i objechalismy okolice. Taka impreza kosztowala nas ok 10 zl za wynajecie skuterka i 7zl za paliwo:p podobaja mi sie takie ceny:D Bylismy przy wodospadzie GitGit, odwiedzilismy dwie swiatynie- z czego jedna na jeziorze, tam udalo nam sie przypadkiem trafic na walki kogutow, ktore sa dla tuejszych najlepsza postacia hazardu. Kazdy kogut przed walka ma do lapy przyczepiane ostrze ,ktorym pozniej atakuje przeciwnika - krwi dosc sporo sie leje.
Na koniec dnia zajechalismy na plantacje kawy i pogrzac sie w goracych zrodelkach.:) wiec jak widac na Bali za bardzo sie nie przemeczamy i dosc przyjemnie spedzamy czas. W tym miejscu zdecydowanie mozna sie zakochac i nie chodzi tutaj o plaze i slonce, ale bardziej o ludzi, przyrode i atmosfere jaka temu miejscu towarzyszy:)
Jutro ruszamy dalej do Amed, zeby snorklowac/nurkowac przy wraku zatopionego japonskiego statku.

1 komentarz:

  1. Witaj

    na bieżąco śledzę Twoją podróż, piękne zdjęcia, życzę dalszych pięknych wrażeń, buziole Elutka

    OdpowiedzUsuń