10 lipca 2011

Ubud






Dwa dni temu wyjechalismy z UBud, jednak ostatni post, ktorego prawie udalo mi sie napisac, zostal skasowany, przez przerwe w dostawie pradu:/ Ubud mialo dwa oblicza- jedno to piekne swiatynie, pola ryzowe i wszechobecna atmosfera artystyczna z masa wyastwa galeri etc., a drugie to tlumy bialych turystow z Australii, Holandii i NIemiec plus zgraje kobiet po 40tce, samotnych albo roziwedzionych, ktore po przeczytaniu kasiaki lub obejrzeniu filmu " Eat, Pray Love" ruszyly na Bali szukac milosci. Nazywalismy je " Julie Roberts". Ogolnie Ubud uceniemy jednak na plus:) Obecnie jestesmy na wyspach Gili - nazywanych rajskimi i rzeczywiscie takie sa - bialy piaseczek, blekitna woda, a w niej pelno kolorowych rybek i zowli morskich. Bedziemy tutaj jeszcze 2 dni, pozniejh napisze szersza relacje. Zarowno z Ubud jak i z Gili, bo internet jest tu cholernie drogi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz