23 lipca 2011

Seraya island



Ostatnie dwa dni spedzilismy na wyspie Seraya, niedaleko Labuan bajo. Wyjezdzajac z bajawy plan mielismy jasny - dojechac do Labuan Bajo, zarezerwowac nocleg na wysepce i nastepnego dnia byczyc sie na plazy. Jednak po 12h podrozy mielismy maly problem, bo wszedzie nam mowiono, ze miejsca na obu dostepnych z noclegiem wysepkach; Kanawie i Serayi sa pozajmowane:/ NIe mielsimy juz sily dluzej drazy tematu i postanowilismy rano zadzialac - na szczescie okazalo sie ze jeszcze na Serayi znajdzie sie dla nas miejsce i o 11 siedzielimy w lodzi plynacej na wyspie. A ona sama okazala sie bajkowa-bialy piaseczek, turkosowa woda, ciekawa rafa z zolwiami, plaszczkami, murenami i cala masa innych morskich zyjatek. czas mijal nam bardzo przyjemnie, wlasnie takiego relaksu potrzebowalismy, bo naszych gorskich eskapadach do Ruteng i Bajawy, gdzie nas porzadnie wymrozilo:/ Snorkling, plazowaqnie,pod wieczor siatkowka i ogladanie zachodow slonca - tak mniej wiecej mijaly nam dni:) A cena za taka przyjemnosc to okolo 120 tys rupii za osobe dziennie, czyli ok40 zl:)
Jutro z rana mamy lot powrotny do Denpasar na Bali. Mamy zamiar zostawic tobolki na lotnisku i zaliczxyc plaze w slynnej Kucie - mecce surferow i najlepszym miejscu na lans na calym Bali. Zobaczymy czy tamtejsze plaze rzeczywiscie sa warte takiego splendoru. NOc spedzimy na lotnisku, poniewaz lot powrotny do Singapuru mamy o 6 rano, szkoda szukac noclegu. Kolejnego dnia mamy lot powrotny do Polski. Czyli 3 kolejne dni i 3 loty - aspirynka juz czeka;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz