17 lipca 2011

Ruteng





Przystanek w Ruteng na naszej drodze do Bajawy zrobilismy glownie po to, zeby zobaczyc slynne pajecze pola ryzowe. Na samo zwiedzenie oklicy mielismy pol dnia, ale spokojnie wystarczylo. Po przyjechaniu okolo poludnia od razu sie zerbalismy i zlapalismy bemo do pobliskiej wioski Cancar, w ktorej jest punkt widokowy na pola. A same pola spektakularne, usytuowane w dolinie, dosc sporych rozmiarow. Swoj ksztalt zawdzieczaja podobno bogom urodzaju, u ktorych taki ksztalt ma wyprosic blogoslwaienstwa i udane zbiory. Po powrocie do miasta udalo nam sie jeszcze zobaczyc wioske-skansen o zanwie Kapmung Ruteng(ok 3km za miastem). Jest to pozostalosc dawnej osady, z charakterystycznym kregiem z kamieni oraz oltarzem do skladania ofiar. Cahtki zostaly odbudowane na nowo. Na tym w sumie konczy sie nasz dzisiejszy dzien, bo ok 18 zaczela sie ulewa i przegnala nas do GH.
Ostatnio zapomnialem dodac, ze nia ma z nami juz Kasi i Stasia...odeszli... poszli byli swoja droga:) Rozdzielilismy sie,bo zostaja oni troszke dluzej nim my w Indonezji i mieli w planach jeszcze dalej na wschod Flores sie kierowac, wiec szybko w tamtym kierunku pognali.
My natomiast jutro przemieszczamy sie do Bajawy, zeby obejrzec okoliczne plemiona i ich wioski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz