Wczoraj udalo nam sie pokonac 175 km trase z Pushkaru do Jodphuru w 8 godzin i o 16 zawitalismy do niebieskiego miasta - planem na wczoraj byla wizyta w indyjskim kinie na jakims hiciorze z bollywood. Wybor padl na Dabang - bylo bardzo smiesznie, kiedy my pekalismy ze smiechu w czasie ich scen walki i "niesamowitych" efektow sepcjalnych, a w tym czasie reszta widowni patrzyla na to jak w transie:p
Dzisiaj natomiast 4h zwiedzalimsy najwieksza trakcjie Jodphuru- Fort Maharganji. Bylo bardzo fajnie, poniewaz w cene biletu wliczony byl audio-przeowdnik; bardzo dobrze przygotowany, przez co zwiedzanie bylo bardzo przyjemne:) niestesty na koniec musiuelismy uciekac z fortu, bo zlapala nas ulewa i cali mokrzy dotarlismy do Guesthouse'a. Na szczescie przed ulewa udalo nam sie zrobic pare zdejc niebieskiego miasta - wieksosc fasad budynow jest malowana na niebiesko, co zmniejsza troche nagrzewanie podczas upalow.
Dzis tez udalo nam sie kupic bilety na piociag do Agry - niestesty zostaly wolne tylko w klasie sleepers, a liczylismy na klase AC3. Tak wiec 12h podroz moze znowu na porzadnie zmeczyc.
PS mam nadzieje , ze ktos tego bloga czyat, bo komentarzy nie ma za wiele...
Niebieskie miasto zupełnie jak Chefchaouen w Maroku!
OdpowiedzUsuńczytam codziennie i oglądam zdjęcia, tylko pozazdrościć wrażeń, pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńczytamy, czytamy, a nie piszemy bo zazdroscimy:)
OdpowiedzUsuńJa sie uczę na pamięć :) dariuszek
OdpowiedzUsuńA ja tez czytam i pragne rozowego sari!!! Albo malpe!
OdpowiedzUsuńTadki też czytają;)
OdpowiedzUsuńOczywiście czytamy. Cała rodzina Gajdów czyli Tereska,Andrzej,Karol i Karolina czytamy i podziwiamy wasze zdjęcia oraz opisy waszych podróży.
OdpowiedzUsuńPowodzenia i czekamy na nowe wiadomości.