Pierwsze wrazenia po pierwszym dniu w Indiach: smrod, bieda i brud. Od razu przekonalismy sie o indyjskiej goscinnosc, bedac oszukanym przez taksiarza, ktory wiozl nas z lotniska... Udalo nam sie o 6 rano znalezc w miare tani hostel, jednak wole sie nie wypodiwadac o jego standardach, bo nie umywa sie do Tajlandii czy Filipin, a podobno jest w wyskoim indyjskim standardzie i byl polecany na forach podrozniczych.
Po 4 godzinnej drzemce, postanowilismy pozwiedzac miasto i pozalatwiac troche formalnosci. Kupilsismy bilet na jutrzejszy nocny pociag do Amritsaru, bylismy w biurze informmacyjnym, a po tym zwiedzilismy Red Fort - jest ogromny i robi dosc duze wrazenie, jednak moglby byc bardziej zadbany. I to wlascwie byloby tyle co udalo nam sie dzisiaj zobaczyc, gdyz zlapala nas monsunowa ulewa, przez ktora zmuszeni bylismy wraca do hostelu - oczywiscie przemoczeni do suchej nitki.
Gdy pogoda troche sie poprawila, wyszlismy jeszcze przejsc sie po dzielnicy w ktorej mieszkany - Main BAzar, na ktorym jest dosc sporo stoisk z duperelami - udalo sam sie zobaczy cos w stylu hionduskich "dozynek" skaldajacych sie z orkiestry oraz roznego roszaju wozow, przedstawiajacych Wisznu i inne hinduski bozki.
Za chwile idziemy spac, jutro jeszcze pol dnia w Delhi i uciekamy stad - nie bede ukrywal, ze z wielka ulga.
Z doswiadczenia wiem, ze te najwieksze metropolie azjatycki, zazwyczaj pozostawiaja najgorsze wspomnienia, a im mniejsze miasto tym lepszy klimat i fajniejsi ludzie, dlatego czekamy co nas spotka w najblizszych dniach. Delhi okazalo sie terapia wstrzasowa na poczatek wyprawy, ale w tym mijscu trzeba pochwalic Olge, bpo jak na razie bardzo dzielnie sobie radzi!:)
Nastepny wpis prawodpodobnie z Amritsaru, wtedy tez postaram sie wrzucic zdjecia.
A tam radzi, na bank płacze za mamą!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńŻuraw
Udaje jak byk. Pewnie w myślach klnie na czym świat stoi.
OdpowiedzUsuńJuz