Wczoraj ostatecznie udalo nam sie dotrzec na Goa- po 4 tygodniach ciaglego jezdzenia pociagami, autobusami, rikszami oraz spania po 2-3 noce w jednym miejscu zdecydowanie nalezy nam sie odpoczynek - tym wlasnie ma byc Goa:)
Lot indyjskim liniami lotniczymi z Kalkuty przebiegl nam bardzo dobrze, choc obawialismy sie troche standardusamolotow, ale byly porownywalne do europejskich. Wybralismy pobyt na plazy Palolem , oddalonej od lotniska ok 70km - 1h jazdy taksowka. Od razu rzucilo nam sie w oczy, ze Goa jest inne niz reszta Indii - i nie chopdzi tu o sam klimat czy roslinnosc (jestesmy coraz blizej rownika), ale o poziom czystosc, stan drog - Goa zdecydowanie blizej do cywilizowanego swiata, niz reszcie Indii.
Plaza okazala sie naprawde przyzwoita - co prawda nie dorownuje standardom plazom tajskim czy malezyjskim, ale spokojnie spelnia nasze oczekiwania. Z obu stron otoczona jest wzgorzami i skalami, niedaleko znajduje sie mniejsza plaza w zatoczce. Oczywiscie nie mogla zabraknac swojsckich indysjkich akcentow w postac krow, psow i obczajajacych "biale" kobiety hindusow. Nie robi na nas to jzu wiekszego wrazenia i chyba czulibysmy sie troszke nieswojo, gdyby takich elementow zabraklo.
Wczoraj jeszcze przypdakiem udalo nam sie zalapac na urodziny/ wieczor kawalerski hindusa z Kerali, ktory przyejchal tutaj z grupa znajomych swietowac. Z plazy przegonila nas dopiero burza - na szczescie trwala tylko w nocy, a caly dzisiajeszy dzien z nieba lal sie zar. wrocimy do Polski jako skwarki:D
No a tak oprocz tego to bylo plazowanie, plazowanie i jeszcze raz plazowanie - i tak przez kolejne 4 dni:D
Wrzuce sporo zdjec, zeby Was troche powkurzac - pewnie w Polsce macie podobna pogode:p
ta, w Polsce też się z nieba leje..
OdpowiedzUsuń