splyw kanalami Mekongu
krotki bike trip
swiatynia w Can Tho
floating market
floating market
dragon fruit
Wpis z malym poslizgiem, bo wczoraj juz nie mialem sily sie za to zabrac. Wiec jestem po dwudniowym wyjezdzie na Delte Mekongu - jak to w zorganizowanych wyjazdach, troche bylo rzeczy ktore mnie wkurzyly i tylko upewnily w przekonaniu, ze zorganizowane, zatloczone tour'y to nie jest cos co mi odpowiada. Ale bylo tez troche pozytywnych akcentow i na nich sie skupie:)
Mekong jest 7 najwieksza rzeka na swiecie, zaczyna swoj bieg w Tybecie, a konczy wlasnie tutaj w Wietnamie. Przed samym oceanem rozgalezia sie na dwie odnogi-gorna i dolna- ktore tworza ogromne rozlewisko, z milionem kanalow i podmoklych pol, na ktorych hoduje sie ryz. Stad nazwa tego regionu - "Rice bowl of Vietnam". Taka lokalizacja wymusza, pewnie nawyki w zyciu tutejszej ludnosci. Od rzeki nie mozna sie odciac - wplywa ona na kuchnie, komunikacje, handel itd. I to wlasnie udalo sie zaobserwowac w czasie wyjazdu. Moje zdecydowane hity:
- floating market - czyli targ na wodzie, taki prawdziwy, nie na pokaz pod turystow. Z lodzi sprzedawane sa owoce, warzywa, mieso, przyprawy. Handlarze cumuja na srodku rzeki swoje lodzie, a zainteresowani kupnem podplywaja na handel. Najwieksze utargi maja miejsce nad ranem, dlatego my tam juz ok 6.30 dotarlismy.
- splyw na 4 osobowej lodzi przez waskie kanaly Mekongu - bardzo fajna sprawa, niestety akurat podczas naszego splywu musial lunac deszcz - trwal dokladnie 15 minut, tylko jak wysiedlismy wyszlo slonce - lack of luck:/
- plantacja owocow - w koncu sie dowiedzialem jak rosnie moj ulubiony Dragon Friut i nie omieszkalem sobie z nim zrobic slit foci;)
- domowa fabryczka makaronu ryzowego - fajnie bylo zobaczyc wszystkie etapy produkcji
- obserwacja zycia ludzi podczas plywania kanalami
Mysle ,ze taka dwudnowa wycieczka pozwolila mi poczuc klimat miejsca. Ciesze sie, ze wybralem opcje na dwa dni, bo pierwszy dzien byl znacznie gorszy od drugiego. Tylko nielicznie zdecydowali sie na dluzsza opcje, wiekszosc osob po pierwszym dniu wrocila do Sajgonu. Dzieki temu nasza grupa znacznie sie zmniejszyla(ogromny plus) a i same atrakcje byly bardziej autentyczne:)
Po powrocie do Sajgonu udalo mi sie wreszcie dostac na seans do kina. Obejrzalem "Snow White and Huntsman". Osobom, ktore lubia klimaty s-f polecam. Bella ze Zmierzchu powoli odcina sie od tej roli, grajac w innych filmach. Chociaz nie wiem czy wybor aktorki byl najlepszy...
Dzisiaj juz jestem w Mui Ne - przejazd zajal 5h. Znalazlem hostel, uzupelniam wpis i ide sie rozejrzec po miescie. Maja byc tez ladne plaze, wiec jakby c to moze wrzuce troche zdjec niedlugo...:)
No prosze Cie, jak mozna powiedziec,ze ta mimoza ze zmierschu jest piekniejsza od charlize....:/ CZYLI DRAGON FRUIT NIE MA NIC WSPOLNEGO ZE SMOKIEM?????:)
OdpowiedzUsuńżywy dragon fruit ♥
OdpowiedzUsuńkto powiedzial,ze ladniejsza? no smoki skladaja jaja na takie agawy i one tam dojrzewaja przeciez!
OdpowiedzUsuńNo zwierciadlo powiedzialo,ze ona jest piekniejsza. Tak myslalam,ze te smoki to jednak musza byc. Ja nie wiem, czemu ale nie umiem tak zrobic, zeby sie podpisywalo normalnie jako toff:/
OdpowiedzUsuńsprobuj Klyni,moze to pojdzie;)
OdpowiedzUsuńEj, no proszę... Przecież ta ze Zmierzchu dysponuje tylko dwoma minami - otwartą buzią i zamkniętą buzią. I jakież emocje potrafi oddać! Prawie się popłakałam
OdpowiedzUsuń