sleeper bus
plaza w Nha Trang - jeszcze pare lat i bedzie tam pelno takich wiezowcow
Cham Temples
rekin w oceanarium
I found Nemo!!
pagoda
Po Mui Ne moim kolejnym celem bylo Nha Trang - miejscowosc nad morska, znacznie wieksza niz Mui Ne. W jej poblizu znajduje sie lotnisko, co mozna bylo powiazac z jednym - jeszcze wieksza iloscia Rosjan:/ Po moim wieczornym przyjezdzie i spacerze po miejscowosci bylem troche podlamany - na ulicach same bialasy mowiace po rusku... od razu sie cieszylem, ze tylko jeden dzien tutaj zaplanowalem.
Moje plany wygladalty mniej wiecej tak - z rana 3 h plazowania, pozni8ej wynajecie rowerka i objazd miasta ze zwiedzaniem jego atrakcji. I juz z samego rana zaskoczenie, bo po ruskich ani widu ani slychu. Jak sie okazalo, na miasto zapuszczaja sie dopiero pod wieczor jak jest chlodniej, a w ciagu dnia albo siedze w AC pokojach albo leza w basenach hotelowych - tym lepiej dla mnie. Pogoda byla genialna, wiec plaza z rana byla super opcja, pozniej na rowerku torche mi slonce przygrzalo, ale jakos dalem rade. Na poczatek zwiedzielem X-wieczne ruiny Khmerskie, ktore wznosza sie na wzgorzu, gorujacym nad miastem (przy okazji fajny widok na cala zatoczke, w ktorej lezy miasto). Pozniej pojechalem zobaczyc najwieksza pagode oraz znajdujacego sie przy niej 17 metrowego Budde - osobiscie bez wiekszych rewelacji. Na koniec skierowalem sie do oceanarium, po drodze zahaczajac jeszcze o katedre (jersli ten kosciolek mozna nazwac katedra;)) - w ogole okazalo sie, ze prawie 20 % Wietnamczykow jest chrzescijanami - to by wyjasnialo strasznie duza ilosc kosciolow, ktore tutaj widac.
A hitem dnia okazalo sie oceanarium - mega oldschool'owe, ale z fajnym klimatem, mozna bylo ogladac dosc sporo gatunkow, zyjkacych w tutejszych morzach. Byly tez szkielety wielorybow, wypchane preparaty rekinow wielorybich - ogolnie fajnie spedzony czas.
Pod wieczor ruszylem, dalej w trase. O 19 mialem wyjazd nocnym budem do Hoi An - 12 h jazdy. Musze przyzna,ze nawet na pare chwil udalo mi sie zdrzemnac, bo miejsca bylo akurat dosc sporo -jedynie wyboje na drogach mnei budzily. Od dzisiaj juz zwiedzam Hoi An i jest genialnie. Mohe spokojnie dodac kolejne miasto do listy moich ulubionych. Jutro bedzie obszerniejsza relacja, bede mial troche wiecej czasu i sily, bo po ostatnim tempie zwiedzania postanowilem dac sobie jutro troche luzu i zrobic objazd po okolicznych plazach:)
A tymczasem powoli trzeba sie szykowac do meczyku... POLSKA!! hehe
plaza w Nha Trang - jeszcze pare lat i bedzie tam pelno takich wiezowcow
Cham Temples
rekin w oceanarium
I found Nemo!!
pagoda
Po Mui Ne moim kolejnym celem bylo Nha Trang - miejscowosc nad morska, znacznie wieksza niz Mui Ne. W jej poblizu znajduje sie lotnisko, co mozna bylo powiazac z jednym - jeszcze wieksza iloscia Rosjan:/ Po moim wieczornym przyjezdzie i spacerze po miejscowosci bylem troche podlamany - na ulicach same bialasy mowiace po rusku... od razu sie cieszylem, ze tylko jeden dzien tutaj zaplanowalem.
Moje plany wygladalty mniej wiecej tak - z rana 3 h plazowania, pozni8ej wynajecie rowerka i objazd miasta ze zwiedzaniem jego atrakcji. I juz z samego rana zaskoczenie, bo po ruskich ani widu ani slychu. Jak sie okazalo, na miasto zapuszczaja sie dopiero pod wieczor jak jest chlodniej, a w ciagu dnia albo siedze w AC pokojach albo leza w basenach hotelowych - tym lepiej dla mnie. Pogoda byla genialna, wiec plaza z rana byla super opcja, pozniej na rowerku torche mi slonce przygrzalo, ale jakos dalem rade. Na poczatek zwiedzielem X-wieczne ruiny Khmerskie, ktore wznosza sie na wzgorzu, gorujacym nad miastem (przy okazji fajny widok na cala zatoczke, w ktorej lezy miasto). Pozniej pojechalem zobaczyc najwieksza pagode oraz znajdujacego sie przy niej 17 metrowego Budde - osobiscie bez wiekszych rewelacji. Na koniec skierowalem sie do oceanarium, po drodze zahaczajac jeszcze o katedre (jersli ten kosciolek mozna nazwac katedra;)) - w ogole okazalo sie, ze prawie 20 % Wietnamczykow jest chrzescijanami - to by wyjasnialo strasznie duza ilosc kosciolow, ktore tutaj widac.
A hitem dnia okazalo sie oceanarium - mega oldschool'owe, ale z fajnym klimatem, mozna bylo ogladac dosc sporo gatunkow, zyjkacych w tutejszych morzach. Byly tez szkielety wielorybow, wypchane preparaty rekinow wielorybich - ogolnie fajnie spedzony czas.
Pod wieczor ruszylem, dalej w trase. O 19 mialem wyjazd nocnym budem do Hoi An - 12 h jazdy. Musze przyzna,ze nawet na pare chwil udalo mi sie zdrzemnac, bo miejsca bylo akurat dosc sporo -jedynie wyboje na drogach mnei budzily. Od dzisiaj juz zwiedzam Hoi An i jest genialnie. Mohe spokojnie dodac kolejne miasto do listy moich ulubionych. Jutro bedzie obszerniejsza relacja, bede mial troche wiecej czasu i sily, bo po ostatnim tempie zwiedzania postanowilem dac sobie jutro troche luzu i zrobic objazd po okolicznych plazach:)
A tymczasem powoli trzeba sie szykowac do meczyku... POLSKA!! hehe
Pipi, jesteś bardziej płodny w posty niż Kasia Tusk! Nie dam rady z komciami, bo musze jeszcze wieść jakieś życie! Ale chłonę atmosferę i widoki!;*
OdpowiedzUsuńWidoki wspaniałe, relacja z pobytu także.
OdpowiedzUsuń