Koko Euro Spoko!!
rzeka przeplywajaca przez Hoi An
Kasienka - specjalnie dla Ciebie jest szmata!!:p
japonski most
z rasi na plazy:0
starowka noca
chill z ulubiony Saigon Beer
Uwielbiam Hoi An!! I to tylko po dwoch dniach pobytu tutaj. Jak do tej pory jest to najbardziej klimatyczne miasteczko jakie spotkalem w Wietnamie i nie wiem czy nie w calej Azji Poludniowo-Wschodniej. A na ten szczegolny klimat sklada sie sporo rzeczy. Po pierwsze stare kolonialne budynki, ktore uchowaly sie w czasie wojen, ktore dotknely Wietnam w XX wieku. Cala starowka ma ponad 100 lat, jest swietnie zachowana i wpisana na swiatowe liste UNESCO, przez co jest szansa ze uchowa sie w takim stanie jeszcze jakis czas. Niskie, dwupietrowe budynki, waskie uliczki, ruch mozliwy tylko dla pieszych i rowerzystow, wszedzie male kafejki i sklepy krawcow i szewcow. Naprawde mozna sie swietnie zrelaksowac samym szwedaniem sie po starym miescie. Samo umiejscowienie Hoi An ma tez wiele plusow, bo z jednej strony jest wpadajaca nieopodal do morza rzeka z licznymi odgalezieniami, tworzacymi male kanaliki, a z drugiej morze, z dwiema bardzo fajnymi plazami, na ktorych dzisiaj troche polezakowalem;) Niedaleko sa tez gorki, wiec jest wszystkiego po trochu. Z racji otoczenia miasta przez wody w kuchni kroluja owoce morza i ryby - a przygotowanie potraw- jak juz przystalo na Wietnam - jest rewelacyjne. O jedzeniu tutaj chyba bede musial osobnego posta napisac, bo naprawde jest wielkim,. pozytywnym zaskoczeniem. Do tego mam szczescie do knajp, bo zazwyczaj pierwszy wybor jest najlepszy i pozniej nie musze juz zmieniac lokali, w poszukiwaniu lepszych smakow. Tutaj trafilem do rodzinnej restauracji, w ktorej gotuje mamusia, a 4 corki kelneruja. Jedzenie jest pyszne, pani kucharka sama przynosi do stolu, potem sie pyta czy smakowalo, a jak widzi ze staly klient to nawet mozna na dokladke liczyc;) Jak u babci:D Charakterystyczna rzecz w Hoi An sa tez lampiony, ktore rozswietlaja miasto po zmroku - klimat nieziemski, naprawde bede to miasto polecal kazdemu kogo spotkam na drodze ( tylko nie ruskim, niech zostana w Mui Ne i Nha Trang;)).
Kolejna rzecz, z ktorej slynie miasto to szewcy i krawcowie - podobno robione tutaj rzeczy sa super jakosci jesli chodzi o materialy i wykonczenie. W dwa dni jest gotowy garnitur, szyty na miare, z mozliwoscia poprawek. A ceny azjatyckie;) tez sobie poszalalem i zamowilem casualowa marynarke i chinosy. Dzisiaj juz mierzylem, sa naprawde spoko, jutro zaprezentuje moze na blogu;)
Moze na koniec wspomne jeszcze o podrozy z Nha Trang -nocny bus jechal w koncu 13h , ale nie byl najgorszy - mialem sporo miejsca, zeby wyciagnac nogi i gdyby nie fatalny stan drug, to nawet moglbym sie wyspac;) Z przystaanku autobusowego zostalem od razu porwany do hostelu, gdzie po targach dostalem pokoj z AC za 7 dolarow 5 minut od samego centrum starowki:) Wczorajszy dzien przez sama podroz byl dal mnie troche meczacy, chodzilem w malym letargu, wiec dzisiaj postanowilem zrobic sobie chill, zeby sie troche zregenerowac po ostatnim tempie podrozy - wiec wynajalem rower i bylem na obu plazach. Obie godne polecenia:) Jutro z rana jeszcze bede zwiedzal pobliskie swiatynie, pozniej ostatnie spacery po Hoi An i w piatek rano znowu w droge:)
PS - zrobcie cos zeby poprzekladali mecze Polski na wczesniejsza godzine, bo wczoraj padlem i nie wytrzymalem do 3 w nocy, zeby obejrzez Polakow...:(
rzeka przeplywajaca przez Hoi An
Kasienka - specjalnie dla Ciebie jest szmata!!:p
japonski most
z rasi na plazy:0
starowka noca
chill z ulubiony Saigon Beer
Uwielbiam Hoi An!! I to tylko po dwoch dniach pobytu tutaj. Jak do tej pory jest to najbardziej klimatyczne miasteczko jakie spotkalem w Wietnamie i nie wiem czy nie w calej Azji Poludniowo-Wschodniej. A na ten szczegolny klimat sklada sie sporo rzeczy. Po pierwsze stare kolonialne budynki, ktore uchowaly sie w czasie wojen, ktore dotknely Wietnam w XX wieku. Cala starowka ma ponad 100 lat, jest swietnie zachowana i wpisana na swiatowe liste UNESCO, przez co jest szansa ze uchowa sie w takim stanie jeszcze jakis czas. Niskie, dwupietrowe budynki, waskie uliczki, ruch mozliwy tylko dla pieszych i rowerzystow, wszedzie male kafejki i sklepy krawcow i szewcow. Naprawde mozna sie swietnie zrelaksowac samym szwedaniem sie po starym miescie. Samo umiejscowienie Hoi An ma tez wiele plusow, bo z jednej strony jest wpadajaca nieopodal do morza rzeka z licznymi odgalezieniami, tworzacymi male kanaliki, a z drugiej morze, z dwiema bardzo fajnymi plazami, na ktorych dzisiaj troche polezakowalem;) Niedaleko sa tez gorki, wiec jest wszystkiego po trochu. Z racji otoczenia miasta przez wody w kuchni kroluja owoce morza i ryby - a przygotowanie potraw- jak juz przystalo na Wietnam - jest rewelacyjne. O jedzeniu tutaj chyba bede musial osobnego posta napisac, bo naprawde jest wielkim,. pozytywnym zaskoczeniem. Do tego mam szczescie do knajp, bo zazwyczaj pierwszy wybor jest najlepszy i pozniej nie musze juz zmieniac lokali, w poszukiwaniu lepszych smakow. Tutaj trafilem do rodzinnej restauracji, w ktorej gotuje mamusia, a 4 corki kelneruja. Jedzenie jest pyszne, pani kucharka sama przynosi do stolu, potem sie pyta czy smakowalo, a jak widzi ze staly klient to nawet mozna na dokladke liczyc;) Jak u babci:D Charakterystyczna rzecz w Hoi An sa tez lampiony, ktore rozswietlaja miasto po zmroku - klimat nieziemski, naprawde bede to miasto polecal kazdemu kogo spotkam na drodze ( tylko nie ruskim, niech zostana w Mui Ne i Nha Trang;)).
Kolejna rzecz, z ktorej slynie miasto to szewcy i krawcowie - podobno robione tutaj rzeczy sa super jakosci jesli chodzi o materialy i wykonczenie. W dwa dni jest gotowy garnitur, szyty na miare, z mozliwoscia poprawek. A ceny azjatyckie;) tez sobie poszalalem i zamowilem casualowa marynarke i chinosy. Dzisiaj juz mierzylem, sa naprawde spoko, jutro zaprezentuje moze na blogu;)
Moze na koniec wspomne jeszcze o podrozy z Nha Trang -nocny bus jechal w koncu 13h , ale nie byl najgorszy - mialem sporo miejsca, zeby wyciagnac nogi i gdyby nie fatalny stan drug, to nawet moglbym sie wyspac;) Z przystaanku autobusowego zostalem od razu porwany do hostelu, gdzie po targach dostalem pokoj z AC za 7 dolarow 5 minut od samego centrum starowki:) Wczorajszy dzien przez sama podroz byl dal mnie troche meczacy, chodzilem w malym letargu, wiec dzisiaj postanowilem zrobic sobie chill, zeby sie troche zregenerowac po ostatnim tempie podrozy - wiec wynajalem rower i bylem na obu plazach. Obie godne polecenia:) Jutro z rana jeszcze bede zwiedzal pobliskie swiatynie, pozniej ostatnie spacery po Hoi An i w piatek rano znowu w droge:)
PS - zrobcie cos zeby poprzekladali mecze Polski na wczesniejsza godzine, bo wczoraj padlem i nie wytrzymalem do 3 w nocy, zeby obejrzez Polakow...:(
No nareszcie jest szmata! Czuję się usatysfakcjonowana!
OdpowiedzUsuńA ten garniak to na nasze wesele sobie specjalnie szyjesz? ;)
Mecz był super, żałuj, że nie oglądałeś. Buziaki
chyba znalazłabym dla siebie zajęcie,coś można uszyć, w sobotę będą emocje we Wrocławiu , mecz z Czechami. Cmoka, cmok...
OdpowiedzUsuńPrzepiekne zdjecia, wyczuwa sie atmosfere swetnego wyjazdu! Ale u nas tez fajnie, Wrocław zyje mistrzostwami. Zaluj, ze nie ogladales meczu szczegolnie w tak doborowym towarzystwie jak nasze!;) Trzymaj sie, pozdrawiamy. PS. Moze mozna zamowic jakas sukienke z nowej kolekcji Gucci, ewentualnie Chanel w iscie azjatyckiej cenie?;p-K.
OdpowiedzUsuńPodpinam się pod prośbę Karoliny:) może być nawet Denel lub Pucci...rozmiar eseczka, choć w porównianiu z "asiami" to jestem XXL...uhhh
OdpowiedzUsuńno to ja pojde tez tym tropem:p i marynarka z 1/2 rekawkiem bym nie pogardzila...o kolorze nie musze wspominac:D a nic nie mowiles o tych 4 corkach z kuchni mamusi...cos mi tu smierdzi:D
OdpowiedzUsuńDziewczyny musialbym miec Wasze DOKLADNE wymiary, po tutaj skrupulatnie sie do szycia podchodzi;)
OdpowiedzUsuń