17 czerwca 2012

Hue

                                      cytadela

                                    w srodku cytadeli - zakazane miasto (btw - okazalo sie ze za renowacje cytdaeli odpowiadali Polacy i architekt Kazimierz Kwiatkowski)

                                      grobowce
perfume river



    Poprzednie dwa dni spedzilem w Hue, miescie oddalonym od Hoi An o 140 km, bylej stolicy Wietnamu ( lata 1800-1950). Miasto slynne jest z tego ze znajdue sie tutaj wielka cytadela ( swoim rozmiarem naprawde poraza), ktora niestety byla w czasie wojny  w XX wieku bardzo zniszczona. Wlasciwie nie jest to jedna cytadela lae 3 w jednej. Ta najwieksza jest w ksztalcie kwadratu, ktorego kazdy bok ma po 10 km, wiec mozecie sobie wyobrazic jej wielkosc. W samym srodku zachowalo sie wlasciwie tylko 5 budynkow, pozostale Wietnamczycy probuja odrestaurowac. Zwiedzanie zajmuje mniej wiecej 3-4h, a chodzenaia jest sporo. Na poczatku mozna obejrzec bardzo fajny film, ktory ukazuje wizualizacje zabytku, w postaci w jakiej byl przed atakami bombowymi. W srodku mozna tez sie przejachac na sloniu czy osiolku;) Sporo ludzi odwiedza to miejsce, lecz z racji na rozmiar nie mozna tego odczuc, co jest akurat sporym plusem. Oprozc cytadeli w Hue nie ma wiele wiecej do zobaczenia, dlatego to bylo wszystko co zwiedzielm pierwszego dnia.
  Drugiego natomiast pomimo siapiacego deszczu, wynajalem skuter i objechalem okolice mijescowosci, w kotrej znajduja sie liczne  grobowce panujacych w ciagu 150 lat w Hue wladcow. Kazdy z nich jeszcze za zycia zaczynal budowe grobowca, niczym faraon w Egipcie, czesto byly to budowle tak sporych rozmiarow, ze zajmowala taka budowa nawet kilkanascie lat. Wiekszosc z nich zostala umiejscowiona wzdluz biegu rzeki perfumowej, ktora wlasnie przez dawna stolice Witnamu przbiega. JEdna z wiekszych atrakcji miasta jest wlasnie splywa lodzia po tej rzece i odwiedzanie gorbowcow. JA jednak powiedzialem dosc zorganizowanym tour'om i dlatego wolalem wybrac opcje ze skuterkiem. Prz okazji zostalem zaproszony przez symaptyczna wietnamska rodzine na herbate i obiad do ich domostwa - totalnie beziteresowanie, co po raz kolejny przeczy stereotypom jakoby to Wietnamczycy byli narodem oszustow, chcacych z bialych wyciagnac jak najwiecej pieniedzy.
 Po zwiedzaniu mialem nocny autobus do Ninh Binh - przybylem na miejsce o 5 rano, znalazlem hotel i czekal mnie naprawde rewelacyjny dzien. Ale o tym pozniej;)

1 komentarz: