9 czerwca 2012

Mui Ne - gdzie ta plaza??

                                                  Czerwone wydmy
                                                   focia z rasi;)
                                                    niebo w gebie
                                                wioska rybacka
                                        tutejsze lodzie rybackie
                                             fairy spring
                                                :///

                                             relaksik w basenie


  Od wczoraj siedze w Mui Ne i szukam plazy. Na wielu blogach sie naczytalem, ze tu piekne plaze, super woda i w ogole przepieknie jest. I pozytywnych akcentow jest naprawde sporo, tylko tego podstawowego , czyli plazy, brak!! Doslownie!! dzisiaj na wynajetym skuterku zjechalem cala okolice - w wiosce rybackiej plazy nie ma - jest za to pelno smieci, resztek ryb i innego syfu, a w samej miejscowosci plazy moze rzeczywiscie i z dwa metry dostrzeglem przy niektorych hotelach, bo przy pozostalych woleli postawic schody do morza - doslownie. Tak jak indyjskie ghaty schodza do gangesu, to tutaj schody schodza do morza - tyle ze zamiast hindusow odprawiajacych sakralne obrzadki, sa tluste ruskie babosze (sorry ale inaczej nie moge ich okresli - dla mnie przeoblesne). to co sie nasluchalem o najezdzie ruskich na Wietnam jak na razie sie sprawdza - z tak zwanych "wczasowiczow" to chyba tylko oni tutaj przyjezdzaja:/
  Ale Mui Ne ma tez sporo pozytywnych akcentow. Pierwszy, odkryty jeszcze wczoraj po samym przyjezdzie - malutka knajpka/garkuchnia w ktorej przypadkiem sie stolowalem. Po prostu tak pysznego kalmara nadziewanego wolowina z ryzem i warzywami nie moglem sobie nawet wysnic - niebo w gebie, brak slow zeby opisac te smaki. A wszystko oczywiscie za jakies smieszne pieniadze - zaraz tam ide dalej sie objadac, tylko skoncze posta:p  Drugi, to Fairy Spring - czyli mala rzeczka ktorej nurtem idzie sie przez kanion z piaskowcow, ktory rzezbi. Bardzo malownicze i przyjemne miejsce. Spacer dnem rzeki przez 2 km, a na koncu czeka na nas maly wodospad. Kolejne miejsce to czerwone wydmy, kawalek za miejscowoscia. Ladnie zmieniaja barwy zaleznie od oswietlenia. Tutejsi oczywiscie i na nich chca zbic biznes, wiec wymyslili zjazdy na plastikowych dyktach - czlowiek ledwo co sie stacza, ale ruskim oczywiscie w to graj;)

  Caly dzisiejszy dzien smigalem na skuterku, co bylo dodatkowa atrakcja. Okolo poludnia upal byl niesamowity, wiec postanowilem zrobic przerwe i sie troche nad morzem orzezwic, ale ze tutaj plaz nie ma to wbilem do jednego z hoteli na basen, wypilem Saigon Beer i po 3h leniuchowania ruszylem dalej:)

  W Mui Ne juz chyba wiecej nie zobacze, wiec jutro zbieram sie dalej - do Nha Troang. Podobno kolejnej nadmiejskiej miejscowosci, ktora przezywa ruski potop. Jest tam pare zabytkow do zobaczenia, wiec jade. Ale nie spodziewam sie dlugo zabawic. Plazowanie chyba tak czy siak musze odlozyc na koniec wyjazdu...

5 komentarzy:

  1. Pozdrawiam, na bieżąco czytam twoje relacje z podróży, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Frosztak, a gdzie masz szmatę?

    OdpowiedzUsuń
  3. spkokjnie, szmata jest,tylko jeszcze nie uwieczniona na fociach;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hahah, rosyjskie emerytki rulezz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. no cóż raszan pipol...polecam też zwiedzić bardziej europejską część Asia:) ale ale opisy wyprawy są czaaaad! wyobraźnia działa:) dzięki!

    OdpowiedzUsuń